Diakonia Teatralna
"Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię całemu stworzeniu" (Mk 16,15)
Od czego się zaczęło
Rozmowa telefoniczna (luty 2004 r.):
- Jestem instruktorem teatralnym. /Monika Kowalewska/
- Gdzie jesteś i ile czasu zajmie ci dotarcie do mnie? /ks. Roman/
I to był początek :) potem warsztaty, pierwsze ewangelizacje,
nowe scenki, festyny parafialne, wyjazdy ze spektaklami do ośrodka dla uzależnionych, itd.
Cel
|
Twórcza realizacja posłania do ewangelizacji jakie JEZUS kieruje w stronę każdego z nas. Przełożenie tej misji na język wizualny, pozawerbalny. W naszym przypadku to Teatr. |
|
Realizacja
|
|
Kto jest w diakoniiGrupka "bożych wariatów", którzy codzienność przekształcają w niecodzienny sposób, dzieląc się tym co ważne w sposób nie zawsze poważny. Pragniemy z radością głosić Jezusa, wszak to On powołuje i uzdalnia nas do tego dzieła. |
|
|
Gdzie można nas spotkaćWtorkowe spotkania wspólnoty, poza tym niedziela godz. 17.00 w kawiarence. |
KontaktMaciek Skrzypkowski tel. 888 935 617 e-mail: m.skrzypkowski@o2.pl |
|
Galeria zdjęć
"Należy kochać teatr w sobie, nie zaś siebie w teatrze"
Konstanty Stanisławski
Moje świadectwo
* * *
Mam na imię Gośka. We wspólnocie jestem już trochę czasu. A w diakonii teatralnej? Trochę krócej, ale właściwie od początku jej istnienia.Teatr? Zawsze wolałam oglądać niż tworzyć. Bardzo długo się zastanawiałam co ja robię w tej diakonii. Każda próba, każdy występ były okupione z mojej strony dużym wysiłkiem, stresem, zdenerwowaniem. Przed każdym występem czułam się bardzo niepewnie. Prawie zawsze uważałam, że ktoś inny mógłby zrobić to dużo lepiej ode mnie. Wiele razy miałam ochotę zostawić diakonię i szukać czegoś nowego. Sama nie wiem, co mnie przed tym powstrzymywało, przyzwyczajenie do ludzi, spotkań... Trudno mi to nazwać... W każdym razie opłacała się cierpliwość i wytrwałość. Po 3 latach zaczęłam zauważać, jak Jezus prowadzi mnie małymi kroczkami. Jak postaci które gram w zaskakujący sposób przypominają mnie samą. Co więcej odkryłam, że Jezus w ten sposób pragnie pokazywać mi jaka jestem, jak wygląda moja relacja z ludźmi i Nim samym. Mimo że czasami bywa to trudne doświadczenie, to nie wyobrażam sobie, by robił to w inny sposób.
Jest to dla mnie niesamowite i niepojęte, że służąc w diakonii w zamian otrzymuję stokroć więcej!!! Dlatego zachęcam i zapraszam do posługi w diakoniach =) Nawet, jeżeli Ci się wydaje, że się nie nadajesz, uwierz mi - NADAJESZ SIĘ!
* * *
Do diakonii teatralnej trafiłam w zabawny sposób. Chcąc się nauczyć pewnej techniki teatralnej, potrzebnej mi w pracy zawodowej, udałam się po pomoc do nieznanej sobie wówczas osoby, pracującej w DK Wilanów, myląc ją z kimś ze Sceny Plastycznej KUL. To była Monika Kowalewska. Zaproponowała mi praktyczny sposób nauki poprzez uczestnictwo w sobotnich spotkaniach swojej grupki. Nie dopytywałam specjalnie, co to za ludzie, pracowałam z nimi nad tworzeniem scenek, skupiając się głównie na metodzie. Nawet podczas przygotowań do występu nie domyśliłam się, o co chodzi. Jakie było moje zdziwienie, gdy tuż przed nim stanęłam w kościele św. Jakuba oko w oko z tłumem młodych ludzi, jak się okazało, ze wspólnoty Woda Życia. I choć miałam po odegraniu scenki sobie pójść, zostałam. Trafiłam więc do wspólnoty przez diakonię teatralną, nawet o tym nie wiedząc.
Z perspektywy czasu mogę powiedzieć, że to był skuteczny "haczyk", bo dzięki zaangażowaniu w pracę na rzecz diakonii sama otworzyłam się i otwieram na innych, jestem we wspólnocie, służę ewangelizowaniu i doświadczam radości płynącej z tworzenia.
Beata
* * *
Bóg sam zawalczył o mnieCo niedzielę słyszałem zaproszenie na spotkania wspólnoty i co niedzielę kwitowałem je lekceważeniem - przecież nie mam na to czasu!
Ale JEMU zależało na tym, by przyciągnąć mnie bliżej siebie.
W pewnym momencie mojej mamie groziła operacja, bałem się o nią. Odbywała się wówczas sobotnia msza z modlitwą wstawienniczą, poszedłem. Modliliśmy się wspólnie, wstawiennicy wręczyli mi też karteczkę mówiąc: "PRZYJDŻ, możemy znów pomodlić się razem" - to było zaproszenie do Wody Życia.
Moja mama wyzdrowiała, a ja znalazłem się we wspólnocie. To było ponad rok temu.
Tam.. mała grupka, kurs Filip, nowi znajomi i pierwsze przyjaźnie.
On znów ingeruje, powołuje do nowych dzieł
Minęło kilka miesięcy, nie należałem jeszcze do żadnej diakonii, moi znajomi owszem. Mi znowu trudno było się zdecydować - mam dużo zajęć, nie jestem w stanie poświęcić się kolejnym! Ale ON chyba nie wierzył moim usprawiedliwieniom :). Ponownie uruchomił mechanizm starannie zaplanowanych przypadków.
Basia, dziewczyna z mojej małej grupki, należała do diakonii teatralnej. Dzieliła się z nami tym, że rozpoczyna Rekolekcje Ignacjańskie, które kolidują z udziałem jej diakonii w rekolekcjach podjętych przez wspólnotę w Siennicy. Nie wiedziała jak powinna zadecydować... potrzebowała rekolekcji w duchu św. Ignacego, zaś rekolekcje w Siennicy potrzebowały jej. Poczułem silne przynaglenie, chciałem pomóc, ustaliliśmy, że ją zastąpię w diakonii na czas jej nieobecności.
Szalona decyzja! Bez szczególnego doświadczenia teatralnego, w zasadzie nieświadom czego się podejmuję, to musiała być sprawka Ducha Świętego! Zrobiłem to!
Ogrom łask
Tak oto pierwszy raz wyjechałem z diakonią teatralną, to było coś! Zaraz zorientowałem się, że wpadłem! Spodobało mi się ogromnie! Naszą posługą było głoszenie Jezusa przybyłym, tymczasem ten Psotnik rozgościł się przy okazji i u mnie! :) Sam przeżywałem te rekolekcje tak, jak gdybym to ja był ich uczestnikiem. Wielką radość też przyniosło mi odkrycie, iż mogę "mówić" o Nim nie używając nawet słów! Czynić to sylwetką, gestem, mimiką, ruchem, że na Chwałę Bożą mogę tryskać energią!
Od tamtej pory wiedziałem, że Pan w tej diakonii upatrzył sobie dla mnie miejsce, tu spełniam się najlepiej. Samemu pewnie trudno byłoby mi odważyć się i wstąpić do niej. Byłem pewien, że nie potrafię wyjść i wystąpić przed widzami, tymczasem przekonałem się jak Duch Święty uzdalnia do tego, co wydaje się niewykonalne!
"Na skałę zbyt dla mnie wysoką wprowadź mnie!"
Ps 61, 3b
Jestem niezwykle obdarowywany w tej radosnej posłudze, wiele się uczę, mogę też dzielić się tym co już potrafię, a każde dzieło obficie owocuje w moim sercu!
Chwała Panu!
Andrzej
* * *
©2008 Woda Życia










